XI Targi PET FAIR nie zmieniły znacząco swojej formuły, rozmowy b2b prowadzone były nieustannie, a zwiedzających nie brakowało. Dla przeciętnego obserwatora impreza z pewnością była interesująca – wystawy rasowych zwierząt, ciekawostki produktowe wzbudzające podziw i/lub wesołość, możliwość podejrzenia branży „od kuchni”, przyjemne dla oka ekspozycje... Organizatorzy umożliwili także zwiedzającym wstęp na targi VETMEDICA, gdzie prezentowane było m.in. wyposażenie gabinetów weterynaryjnych. Zdania wystawców są podzielone, jednak pytani o inne krajowe wydarzenia tego typu nie potrafili jednoznacznie wskazać lepszego.
Mimo prezentowanych karm z półek super premium oraz ekskluzywnych (sic!) akcesoriów dla zwierząt, nad halą EXPO unosiło się widmo kryzysu, który przyjęliśmy najwyraźniej jako oczywistą kontynuację naszej martyrologii, będąc narodem obciążonym historią nieudanych powstań i komunizmem. Szkoda, że Polacy nadal tak nieśmiało zerkają w stronę standardów zachodnich, z góry stawiając się na przegranej pozycji, choć na szczęście są dobre inicjatywy, które w odpowiednim nasileniu przełamią tę wyuczoną bezradność.
Miejscami zabrakło – niestety – zwyczajnej chęci kontaktu ze zwiedzającymi i zastąpiono go estetyczną ekspozycją. Wciąż brakuje wśród niektórych wystawców wyczucia chwili, w której kończy się dzień przeznaczony wyłącznie dla profesjonalistów i otwarcia się na – jakkolwiek to w ich języku brzmi – gości targów. Na innych stoiskach natomiast z wielką atencją zwracano się ku end-userom. Tworzy to kolejny dysonans, biorąc pod uwagę, że wszystko odbywało się w jednej hali i podczas części imprezy otwartej dla publiczności.
Z przyjemnością stwierdzić można, że wśród wystawców nie zabrakło ludzi z zoologicznym bakcylem, traktujących swoją pracę nie tylko jako źródło utrzymania. Warte dodatkowego podkreślenia jest, że nie były to wyłącznie osoby funkcjonujące w branży od niedawna. A między nimi krążyli ci, dla których celem nadrzędnym jest dzielenie wpływów.
Targi dobrze spełniły swoją podstawową rolę. Wystawcy natomiast zaprezentowali nie tylko szereg produktów, ale i cały wachlarz zachowań. Z jednej strony atencja, z drugiej – ignorowanie. Import produktów z coraz wyższych zagranicznych półek i narzekanie na jakość wszystkiego wokół. Praca z pasją vs. zimny biznes. Chciałoby się w tym dualizmie znaleźć złoty środek, ale być może lepiej jest czasem, kiedy kij ma tylko dwa końce. Inaczej może powstać proca.
Txt: Joanna Kubera
Fot: LK
Serwis ZooHoryzonty.pl zgadza się na przedruk tego tekstu. Warunkiem publikacji jest umieszczenie pod nim następującej informacji wraz z linkiem:
Tekst pochodzi z portalu ZooHoryzonty.pl (www.zoohoryzonty.pl).